Skontaktuj się z nami! + 48 222 500 100 | +48 222 500 100 PL | RU
Mówimy w języku rosyjskim, ukraińskim i polskim!
Aktualności
2018-12-25 13:06:36
Nowa polityka migracyjna Niemiec: czy ukraińscy robotnicy opuszczą Polskę?

W Polsce z niepokojem obserwują za Niemcami, które przygotowują się do uproszczenia dostępu do rynku pracy dla obcokrajowców. W rzeczywistości prawie 500 tysięcy ukraińskich pracowników może opuścić kulturalnie bliską Polskę ze względu na średnią niemiecką pensję w wysokości 2100 euro. Zmiany w ustawodawstwie dotyczącym imigracji, zatwierdzone w grudniu przez rząd niemiecki, rzeczywiście ułatwią przyjazd ukraińcóm. Ale tylko dla przedstawicieli wybranych zawodów.


19 grudnia Rada Ministrów Niemiec zatwierdziła projekty ustaw, które będą początkiem poważnej reformy niemieckiej polityki migracyjnej. Reforma koalicji CDU / CSU - SPD, która była dyskutowana od prawie roku, wywołała już niepokój w Warszawie i Kijowie: w bogatych Niemczech, gdzie średnia płaca przekracza 2100 euro netto, bezrobocie utrzymuje się na poziomie 4,8%, a ponad 1,2 miliona miejsc pracy są puste. W przypadku otwarcia rynku pracy dla obywateli spoza UE, ten kraj będzie jak magnes przyciągający Ukraińców.

Według szacunków Polskiego Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, w przypadku otwarcia rynku niemieckiego, 500 tysięcy ukraińskich pracowników będzie rezygnować z pracy w Polsce, co będzie kosztować polskiej gospodarce jedną trzecią wzrostu PKB. Jak wynika z badania przeprowadzonego latem przez firmę Work Service, 59% ukraińskich migrantów w Polsce chciałoby pracować za Odrą, jeśli taka możliwość zaistnieje.

"Klienci ukraińscy zawsze byli zainteresowani pracą w innych krajach" - wyjaśnia Andrzej Mikolaevsky, dyrektor agencji pracy Dobra Agencja. - Szczególnie często słyszę takie pytania z tego lata. Co sekundę nasz klient pyta, czy może znaleźć pracę gdzie indziej niż Polska. "

Jednak ustawy przyjęte przez niemiecki rząd powinny ochłodzić żarliwość Ukraińców. Nastąpi ulga, ale tylko dla wybranych grup zagranicznych pracowników.

Oddzielić imigrantów od uchodźców.

Temat imigracji nabrał szczególnego znaczenia dla Niemców w 2015 r., Gdy w szczycie kryzysu migracyjnego ponad 850 000 osób poprosiło o status uchodźcy. W tym samym czasie większość skarżących nie pochodziła z Syrii lub Afganistanu, ale z krajów bałkańskich, gdzie w ostatnich latach wojny nie ma.

"Głównym celem tej reformy jest oddzielenie uchodźców od imigrantów zarobkowych" - wyjaśnia Olga Gulina, dyrektor Instytutu ds. Polityki Migracyjnej, RUSMPI. - Wiele osób, które przyjechały do ​​Niemiec w latach 2015-2016. i ubiegali się o status uchodźcy, w rzeczywistości chcieli pracować, ale nie znali innego sposobu zalegalizowania pobytu. "

Stąd te dwa projekty ustaw, które zostały już zatwierdzone przez rząd i które zostaną poddane pod głosowanie w Bundestagu w pierwszej połowie przyszłego roku. Pierwsza ma na celu pomoc imigrantom, którzy mają status tolerowanego pobytu w Niemczech (dane cudzoziemcom, którzy ubiegają się o status uchodźcy, ale nie spełniają jego kryteriów, ale nie mogą opuścić kraju - wyd.) Integracja z niemieckim rynkiem pracy. Ci, którzy mają ten status dłużej niż 12 miesięcy i którzy opłacili składki na ubezpieczenie społeczne przez 18 miesięcy, będą mogli uzyskać zezwolenie na pobyt z prawem do pracy i po 2,5 roku ubiegać się o stały pobyt.

Drugi projekt daje prawo do pracy w Niemczech tym cudzoziemcom, którzy podpisali umowę o pracę i posiadają kwalifikacje zawodowe potwierdzone przez stronę niemiecką. Ci, którzy nie mają jeszcze umowy, ale mają zawód i znajomość języka niemieckiego na poziomie B2, będą mogli szukać pracy lub miejsca w systemie kształcenia zawodowego przez 6 miesięcy.

Zdaniem eksperta Fundacji Bertelsmana, Matthiasa Meyera, ustawa ta jest wynikiem kompromisu między koniecznym a politycznie możliwym.

"Jeśli osoby z wyższym wykształceniem już w mniejszym lub większym stopniu przeniosły się do Niemiec, teraz liberalizacja dotknie również absolwentów szkół zawodowych. I chociaż w pierwotnym projekcie zaproponowanym przez Partię Socjaldemokratyczną w 2016 r. Pojawił się zarówno system kwotowy, jak i system punktów, w wersji, która została poddana pod głosowanie w dniu 19 grudnia, ograniczenia te są nieobecne ", zauważa Mattias.

Chociaż opisane zmiany są krokiem naprzód dla Niemców, trudno nazwać je otwarciem rynku pracy. Co więcej, według Daniela Tima, profesora z Uniwersytetu w Konstancji, istnieją pułapki.

"Z jednej strony nowe zasady są dość proste, ponieważ tylko umowa o pracę i kompetencje zawodowe uznane przez niemiecki system wymagają potencjalnego imigranta. Z drugiej strony w Niemczech istnieje unikalny system podwójnego kształcenia (praca w firmie, pracownik jednocześnie otrzymuje kwalifikacje na podstawie szkoły zawodowej - red.). Dlatego wiele specjalności wymienionych w niemieckim katalogu można uzyskać tylko w Niemczech - podkreśla profesor uniwersytetu w Konstancji.

Ograniczony zestaw nowych narzędzi niemieckiej polityki migracyjnej uspokoił Polaków nieco. Stanisław Shved, wiceminister pracy, rodziny i polityki społecznej, ogłosił 20 grudnia, że ​​jego departament uważnie śledzi decyzje Berlina, ale nie widział powodów do niepokoju.

Oferta dla elity
Opisane przepisy wejdą w życie w 2020 roku. Niemieccy eksperci stwierdzili już, że około 180 tysięcy osób, które już są w Niemczech, jest objętych ustawą o osobach z tolerowanym pobytem, ​​a jedna trzecia z nich przybyła do kraju przed nadejściem kryzysu migracyjnego.

Beneficjenci prawa dotyczącego pracowników migrujących są trudniej obliczyć. Przede wszystkim pomoże tym cudzoziemcom, którzy mają określone umiejętności pracy, i którzy nie żałują spędzania czasu i pieniędzy na ich potwierdzeniu w Niemczech, uzyskaniu pozwolenia i zezwolenia na pobyt. Matthias Mayer twierdzi, że ich liczba jest znacznie niższa niż 500 tysięcy ogłoszonych w Polsce.

"W 2009 r. 16 tysięcy wykwalifikowanych pracowników z krajów spoza UE przybyło do Niemiec. W 2017 roku liczba ta wzrosła do 38 tysięcy, a po wejściu w życie nowych praw, spodziewam się, że ta grupa powiększy się o 10, a za kilka lat, prawdopodobnie o 15 tysięcy osób rocznie. Ale nie będzie żadnego boomu "- powiedział ekspert.

Olga Gulina zauważa, że ​​najprostszym sposobem na znalezienie pracy i zalegalizowanie pobytu będą ci, którzy mogą pracować w trzech sektorach:

"Nie sądzę, aby wykwalifikowani pracownicy musieli dołożyć wielkich starań, aby szukać pracy, dziś niemieccy przedsiębiorcy sami podróżują jako zwiadowcy, na przykład, na Bałkany i szukają personelu. Na niemieckim rynku występuje szczególny niedobór kadr w trzech sektorach: budownictwie, opiece nad osobami starszymi i IT ".

I choć ponad 15% ukraińskich imigrantów jest zatrudnionych w budownictwie, a ukraińscy informatycy stali się międzynarodową marką, niemieckie wymagania są słabo narzucone na strukturę ukraińskiej migracji w Polsce.

Ukraińska migracja do Polski, mimo wzrostu przepływów od 2014 r., Pozostaje krótkotrwała. Według sondażu "Usługa personelu" około 80% ukraińskich migrantów spędza pół roku w Polsce, a mniej, bo mniej niż 15% planuje pozostać w kraju dłużej niż rok. Na tle setek tysięcy wydanych dokumentów dających prawo do pracy tymczasowej statystyki dotyczące dokumentów pobytowych wyglądają skromnie - około 200 tys. Dokumentów do końca listopada 2018 r.

W tym samym czasie większość Ukraińców twierdzi, że głównym celem ich wizyty w Polsce jest zarabianie pieniędzy. Według badań Narodowego Banku, tylko minimalna część migrantów wydaje na codzienne potrzeby, a pracują nawet 12-14 godzin, 6-7 dni w tygodniu, aby dostarczyć jak najwięcej pieniędzy.

Polska przyciąga Ukraińców właśnie dzięki możliwości krótkoterminowego legalnego zatrudnienia, w którym nie trzeba inwestować swoich pieniędzy. Pracodawcy rzadko wymagają wysokich kwalifikacji i znajomości języka. Nie wolno nam zapominać o pewnej powolności polskich organów kontrolnych - ryzyko deportacji z kraju z powodu źle wykonanych dokumentów w Polsce jest niskie.

Niemieckie warunki są wyraźnie skoncentrowane na tych ludziach, którzy chcą nie tylko zarobić dodatkowe pieniądze, ale i przenieść się. I tu dla ukraińskich długoterminowych migrantów w Polsce jest kolejna przeszkoda - po przeprowadzce do innego kraju UE, cała ich historia migracji, konieczna do uzyskania statusu rezydenta i obywatelstwa, jest resetowana.

Niż Ukraińcy nie są zadowoleni z Polski
Na tle innych krajów UE Polska ma liberalne prawo imigracyjne. Jego zasadnicza różnica w porównaniu z zachodnimi sąsiadami polega na tym, że od 2011 r. Istnieje system deklaracji o zamiarze zatrudnienia obcokrajowca, który jest szybko opracowywany i umożliwia obywatelom krajów Partnerstwa Wschodniego (z wyjątkiem Azerbejdżanu) i Rosji pracę bez pozwolenia na pracę. Ponadto w Polsce istnieje możliwość ubiegania się o zezwolenie na pobyt nawet w ostatnim dniu legalnego pobytu, co wygląda szczególnie atrakcyjnie dla Ukraińców, którzy przyjeżdżają "bez wiz".

Jednak głównym problemem dla imigrantów w Polsce jest biurokracja: w mazowieckiej stolicy pozwolenia na pracę można odczekać nawet pół roku, a zezwolenie na pobyt trwa około 2 lata. Chociaż liczba imigrantów w ostatnich latach wzrosła, liczba informacji dla nich zmniejszyła się. Rząd praktycznie pozbawił organizacji non-profit, które pomogły obcokrajowcom zorganizować swoje życie w Polsce, fundusze europejskie.

Ponadto w Polsce praktycznie nie ma polityki integracyjnej. Rząd Prawa i Sprawiedliwości nie rozróżnia integracji od asymilacji, ograniczając się do mówienia o powinowactwie kulturowym niektórych narodów. Jednocześnie nawet Ukraińcy nie są zbyt dobrzy w zarządzaniu polszczyzną - 54%, według ankiety EWL Group, deklarują, że wiedzą o tym źle lub bardzo źle.

Próba zmiany sytuacji spotkała się z krytyką Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Partia "Prawo i Sprawiedliwość" bała się wyglądać przyjaźnie na migrantów, aby nie stracić głosów nacjonalistycznych wyborców, gdy wybory do Parlamentu Europejskiego i Sejmu są na wyciągnięcie ręki.

Chociaż niemiecka liberalizacja prawa migracyjnego nie wygląda na jak dotąd groźną, nie może to być pretekstem do bezczynności polskich polityków "- mówi Andrzej Mikolaevsky.

"W przyszłości polska gospodarka będzie potrzebować więcej wykwalifikowanych pracowników niż zwykła siła robocza. Ten ostatni nie wyjedzie do Niemiec, ale ten pierwszy zrobi wszystko, aby tam być. Jeśli więc Niemcy za kilka lat zobaczą, że liberalizacja przynosi im korzyści, to w przeciwieństwie do polskich władz nie będą się ograniczać ze względów ideologicznych - podsumowuje Mikolaevsky.

 

https://www.eastbook.eu/ru/2018/12/24/babakowa-ukraina-polska-nowa-polityka-migracyjna-niemiec/

Podziel się